Unie polityczne Polski z sąsiadami

Problem jest rozległy. Zakładając więc, że nie muszę zaczynać od abecadła, przedstawię, poza omówieniem zakresu problematyki, więcej w ujęciu przestrzennym niż chronologicznym, tylko zarys faktów świadczących o uniach i ich specyficznych cechach.

Temat jest historycznie - że tak powiem - "aktualny", nie tylko z przyczyny naszego akcesu sprzed kilku miesięcy do Unii Europejskiej, ale również dlatego, że nasi historyczni partnerzy, prawie wszyscy, znajdują się również w Unii, przy czym większość z nich weszła do niej razem z nami.

Sprawy więc, rozciągnięte na przestrzeni siedmiu stuleci, obejmujące terytorialnie znaczną, przeważnie środkową część naszego kontynentu, są właściwie prehistorią Unii i dla nas samych i dla kilku naszych partnerów.

Konkretnie chodzi, zaczynając od związków najwcześniej zarysowanych, o dawne królestwo a dziś Republikę Czeską, o dawne królestwo a dziś Republikę Węgierską, o dawne Wielkie Księstwo a dziś Republikę Litewską, o dawne i dziś istniejące Królestwo Szwecji oraz o będącą dawniej i dziś składnikiem niemieckiego obszaru politycznego Saksonię Drezdeńską, kiedyś księstwo elektoralne, dziś land w składzie Republiki Federalnej Niemiec.

Również wynikły z woli kongresu międzynarodowego układ polityczny części ziem polskich z Rosją w latach 1815-1830 - nosił charakter związku tematycznie zbliżonego do kwestii omawianych w tym referacie - i stąd konieczność chociażby zasygnalizowania tego problemu.

Podobne do unijnych układy polityczne zarysowały się tylko, a inaczej mówiąc nie zdołały się w pełni ukształtować, między nami a częściami dzisiejszej Ukrainy, krótko w wieku XVII oraz, jako przewidywana choć nie mogąca być zrealizowaną, koncepcja federacyjna, po I wojnie światowej.

W wykładzie będę używać takich określeń jak: unia personalna, unia realna lub unia dynastyczna, nadając tym przymiotnikom specyficzne, odróżniające znaczenie. Istotne jest przy tym, że wszystkie one razem przeciwstawne są takim określeniom, jak układ lenny, sojusz wojskowy, układ o dobrym sąsiedztwie. Konkretniej chodzi o przyjęcie pewnego jakby założenia, że unia międzypaństwowa mogła wtedy zaistnieć tylko między państwami całkowicie lub prawie całkowicie suwerennymi w rozumieniu dawnego prawa międzynarodowego i istniejących poglądów w tej dziedzinie.

Związki z Czechami
Osłabiona długotrwałym rozbiciem dzielnicowym Polska znalazła się pod koniec XIII wieku w sytuacji wywołującej rozterki w elitach podzielonego już na stany społeczeństwa. Wyraźne wtedy tendencje zjednoczeniowe musiały sprzeciwiać się nie tylko trendom decentralistycznym, ale również zagrożeniu zewnętrznemu, godzącemu w polski stan posiadania. Dość sprytnie i skutecznie wykorzystali aspiracje zjednoczeniowe możnych i Kościoła w Polsce ostatni królowie czescy z dynastii Przemyślidów. Przedostatni z nich Wacław II opanował w roku 1290 Kraków i Małopolskę, wykorzystując atmosferę polityczną wynikłą z sukcesu Henryka IV-go Probusa zmierzającego do zjednoczenia Polski. Nie osiągnąwszy jednak tego celu Henryk zmarł. Wacław II wysłał wówczas biskupa bamberskiego Arnolda, na czele wojsk czeskich, by zajęły w jego imieniu Kraków w roku 1291. W tymże roku w czeskim Lutomyślu Wacław nadał Kościołowi i szlachcie szeroki przywilej zjednujący do siebie zainteresowanych. W rok później wystąpił skutecznie przeciw Władysławowi Łokietkowi, zmusił go do zrzeczenia się Małopolski i złożenia sobie hołdu.

Drugim przeciwnikiem, dyplomatycznie skutecznym, okazał się dla Wacława książę (a od 1295 roku król polski) Przemysł II. Jego koronacja, dokonana za zgodą papieża w Gnieźnie przez miejscowego arcybiskupa Jakuba Świnkę odnowiła Królestwo Polskie. Jest jednak paradoksem, że i to wydarzenie zostało zręcznie wykorzystane przez króla Wacława. Bowiem gdy Przemysł został po kilku zaledwie miesiącach królowania zamordowany przez Niemców, zaś Łokietek po raz drugi zmuszony był w roku 1297 do zrzeczenia się całej Małopolski, nic już nie stało na przeszkodzie wyniesienia Przemyślida na tron Polski. Nie wiemy czy również za zgodą papieża, czy tylko przy pomocy małżeństwa z córką Przemysła II Ryksą - Wacław II został ukoronowany w Gnieźnie w roku 1300, przez tego samego arcybiskupa Świnkę, jako król Polski. Istniejący od roku 1290 związek czeskiego monarchy ze znaczną częścią ziem polskich (poza Krakowem i Sandomierzem opanował lub w układach lennych podporządkował sobie również pewne części Kujaw, Mazowsza i Śląska) stał się przez koronację unią personalną. Pewnego wyjaśnienia wymaga jednak przy tym fakt, że królestwa polskie i czeskie zaistniałe, po raz pierwszy w wieku XI, różniły się od siebie stosunkiem do tzw. Cesarstwa Rzymskiego wskrzeszonego w 962 roku. Podczas gdy pierwsze koronacje polskie oznaczały przede wszystkim pełną suwerenność i wymagały, jak wszędzie, pozwolenia papieskiego - to koronacje Przemyślidów dokonywane były wyłącznie za zgodą cesarzy rzymsko-niemieckich. Królestwo bowiem czeskie wbrew zasadzie, że koronowany nie podlega koronowanemu (tzn., że władza pochodzi od Boga) było lennem wewnętrznym Rzeszy. I tylko ta różnica nie pozwala uznać unii polsko-czeskiej w latach 1300-1305 za całkowicie klasyczną unię personalną. Wacław II (w polskiej numeracji I) zmarł w czerwcu 1305. Jego syn Wacław III, odziedziczywszy tytuł króla Czech i Polski, wybrał się do Polski by koronować się w Gnieźnie. Został jednak zamordowany przez skrytobójców w sierpniu 1306 w Ołomuńcu. Tym samym przestała istnieć pierwsza faza unii polsko-czeskiej. Na pamiątkę epizod ten pozostawił w Polsce urzędników określanych wówczas jako bracchium regale, nazywanych wtedy i dzisiaj starostami.

W sto kilkadziesiąt lat później ogarnięte rewolucją husycką Czechy usiłowały ratować się w walce przeciw cesarsko-niemieckim ciemiężcom wznowieniami unii politycznej z Królestwem Polskim. Przewidziani a nawet wybrani wówczas na królów czeskich: w roku 1420 król polski Władysław Jagiełło oraz w roku 1438 młodszy jego syn Kazimierz nie zdołali jednak objąć czeskiego tronu a tym samym koronować się na królów czeskich. W pierwszym wypadku silniejszym konkurentem okazał się Zygmunt Luksemburczyk desygnowany przez swego brata Wacława IV króla Czech, zaś w drugim - nowy pretendent do czeskiego tronu Rudolf Habsburg - obaj wsparci zręczną polityką polskiego możnego przeciwnika unii personalnej z husyckimi Czechami kardynała Zbigniewa Oleśnickiego. Oleśnicki nie mógł zwłaszcza wyobrazić sobie koronowania 10-letniego Kazimierza na króla heretyków.

Dopiero po 30 latach Kazimierz Jagiellończyk uzyskał od króla czeskiego Jerzego z Podiebradu uznanie swego z kolei syna Władysława za jego następcę. W trzy lata później, w roku 1471, Władysław koronował się na króla Czech, rozpoczynając trwającą odtąd przez 55 lat nową federację pod władzą ojca i jego synów. Do jej omówienia wrócimy rozpatrując problemy węgierskie i litewskie.

Dziwnym, bardzo odległym w czasie, epilogiem dziejów wspólnot politycznych polsko-czeskich był zamiar, zgłoszony przez polski rząd emigracyjny oraz wówczas jeszcze "komitet" czechosłowacki, utworzenia bezpośrednio po II wojnie światowej "unii federacyjnej" polsko-czechosłowackiej. Mimo więc świeżo zaistniałego konfliktu o Zaolzie oba ugrupowania emigracyjne zagrożone żywotnie przez hitlerowców wypracowały już w Londynie, 11 listopada 1940 roku, wspólną pierwszą deklarację polsko-czeską, zaś do maja 1941 roku opracować miały tzw. "akt konstytucyjny federacji". Jednak wybuch wojny na wschodzie, a wkrótce po tym radykalny kurs rządu Benesza na ścisły sojusz ze stalinowską Rosją zaprzepaściły te poczynania.

Związki z Węgrami
Dziś Polska nie graniczy z Węgrami. Inaczej jednak było przez osiem wieków sąsiedztwa, gdy granica między naszymi państwami przebiegała wzdłuż Karpat Zachodnich i Wschodnich, obejmując po stronie węgierskiej Słowację i rumuński dziś Siedmiogród. Kilkakrotnie z długimi przerwami, zaznaczył się klasyczny układ noszący znamiona unii personalnej. Pierwszy raz unia taka trwała przez 12 lat wspólnego panowania nad Węgrami i Polską Ludwika, w węgierskiej nomenklaturze zwanego Wielkim, u nas zaś Węgierskim lub Andegaweńskim. Do unii doszło głównie z przyczyn bliskiego pokrewieństwa Ludwika z ostatnimi koronowanymi Piastami, gdyż był on synem Elżbiety - córki Władysława Łokietka, a siostry Kazimierza Wielkiego. W związku z tym, jeszcze za życia Kazimierza, po przyrzeczeniu znacznych ustępstw politycznych szlachcie zebranej na pospolitym ruszeniu pod Lublinem w roku 1351 i możnowładcom polskim przyjętym na audiencji w Budzie w roku 1355 - Ludwik uważany był za pierwszego dziedzica korony polskiej. I mimo, że Kazimierz zmienił testament pod koniec życia, uszczuplając wielkopolską część królestwa o znaczne zapisy na rzecz swojego wnuka Kaźka - księcia słupskiego - Ludwik wraz z wymienionymi kontrahentami politycznymi zignorował ostatnią wolę króla polskiego. Po koronacji dokonanej legalnie, w niespełna dwa tygodnie po śmierci Kazimierza, dn. 17 XI 1370 roku nielegalnie wzbronił księciu słupskiemu objęcia zapisanych mu przez Kazimierza Wielkiego ziem. Zmarły król nie miał bowiem zamiaru pozbawić Ludwika przyrzeczonego polskiego tronu. Chciał tylko by na czas jego panowania adoptowany przezeń Kaźko dzierżył jako lenne zapisane mu ziemie i by był z góry uznany za następcę Ludwika na tronie polskim. I temu Ludwik się sprzeniewierzył. Przyjął po koronacji umieszczony na pieczęciach tytuł "rex Poloniae", zarzucając partykularne tytuły dzielnicowe i dając tym wyraz tendencji centralistycznej, chciał pozyskane królestwo zapewnić w spadku swojej rodzinie. Wynikiem takiego stanowiska była treść wydanego w roku 1374 w Koszycach przywileju osłabiającego Królestwo Polskie, a przede wszystkim uznanie prawa jednej z córek Ludwika do panowania w Polsce. Obiektywnie osłabiło Polskę zaniechanie dalszego jednoczenia jej dzielnic, jak też sposób zarządzania, nie osobisty, lecz przy pomocy najpierw matki Elżbiety, zaś później przez pięciu wielkorządców z Zawiszą z Kurozwęk na czele. Faktyczne odebranie Polsce świeżo pozyskanej Rusi Czerwonej było dopełnieniem tego obrazu. Jedynym pozytywnym wyjątkiem w tym pierwszym okresie unii był dalszy rozwój ilościowy i jakościowy miast w Polsce, nie biorących wówczas udziału w wojnach. Ludwik Andegaweński zmarł we wrześniu 1382 roku. Dwunastoletni okres unii polsko-węgierskiej dopełniony został jeszcze dwa lata trwającymi akcjami dyplomatycznymi i targami o to, która z córek zmarłego króla zostanie władczynią Polski. Sprawa została ostatecznie zakończona koronacją młodszej, jedenastoletniej córki Ludwika - Jadwigi, w Krakowie, jesienią 1384 roku - na króla Polski.

Po kilkudziesięcioletniej przerwie unia personalna polsko-węgierska została wznowiona aktem koronacji w Budzie, w lipcu 1440, polskiego króla Władysława III -Jagiellona. Parafrazując mówi się, że unia ta była dziełem faktycznego sternika ówczesnej polityki zagranicznej Polski, biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Trudno nie przyznać temu racji, gdy weźmie się pod uwagę choćby rolę biskupa w wychowaniu przez regencję małoletniego i ledwie, w 1440, dochodzącego lat sprawnych Warneńczyka. To wyniesienie młodocianego króla polskiego było bezspornym sukcesem Polski i powstającej dynastii. Było też bezsprzecznym sukcesem królestwa Węgier, najpierw przez doprowadzenie, w roku 1442, do ugody z Habsburgami, a później do szeregu zwycięstw nad Turcją, odniesionych przed rozejmem zawartym w Szegedynie w sierpniu 1444 roku. Wszystko jednak skończyło się znaną powszechnie tragedią, która nastąpiła pod Warną w dniu l listopada 1444 roku.

W niecałe pół wieku później znów widzimy Władysława Jagiellona na tronie węgierskim. Nie jest to już jednak unia personalna, natomiast Węgry wchodzą, przez akt kolejnej koronacji, do rodziny państw rządzonych przez członków rodu dynastycznego, panującego na zwartym obszarze wynoszącym ponad 1,5 miliona km2. Obejmuje on teraz poza Wielkim Księstwem Litewskim, Polskę z lennami: krzyżackim, mazowieckim, mołdawskim, Czechy z podległymi im Morawami, Śląskiem i Łużycami i właśnie same Węgry z Chorwacją i Księstwem Siedmiogrodu. Historycy używają dla tego, trwającego trzydzieści pięć lat układu, terminu Międzymorze, inaczej A.B.C. (Adriatyk -Bałtyk - Czarne Morze). To apogeum władztwa dynastyczno-terytorialnego Jagiellonów zaczyna się w roku 1492, czyli w roku śmierci Kazimierza Jagiellończyka, ale jednocześnie roku który zapoczątkował unię personalną czesko-węgierską i rozerwał takąż unię między Polską i Litwą. Widzimy jednak na raz uczniów i wychowanków Jana Długosza na tronach królewskich w Krakowie, Budzie, Pradze, na tronach wielkoksiążęcych w Wilnie i we Wrocławiu (to od roku 1501 w postaci wielkorządów Zygmunta Starego). Z wyjątkiem biskupów są to wszyscy pozostali synowie Kazimierza Jagiellończyka: Władysław, Jan, Aleksander i Zygmunt. Pierwszy i ostatni z nich biorą jeszcze udział w słynnym Kongresie Wiedeńskim w roku 1515 (to nie pomyłka!) który umożliwił późniejsze zwycięstwo dynastii Habsburgów.

Idea Międzymorza bowiem, tak jak się zaczęła tak i kończy się na Węgrzech. Bezpotomna śmierć syna Władysława - Ludwika Jagiellończyka, w roku 1526, w bitwie z Turkami pod Mohaczem, jest epilogiem władztwa Jagiellonów nad Dunajem, a tym samym unii dynastycznej. Jest to jednocześnie początek kilkuwiekowej niewoli narodu węgierskiego, ciemiężonego kolejno przez Turcję i Austrię.

Jednak dokładnie tylko pół wieku minęło kiedy znów następuje, na okres jednej dekady, unia personalna łącząca, przy istnieniu wspólnej granicy państwowej Rzeczpospolitą Polską ze znaczną częścią Węgier, a mianowicie z Siedmiogrodem. Władcą tego państwa, wyodrębnionego wyraźnie jako część Węgier w roku 1541, został trzydzieści lat później, dokładnie w roku 1571, Stefan Batory (urodzony w 1533 roku, syn ówczesnego wojewody siedmiogrodzkiego Stefana). Dziś ziemia ta należy do Rumunii, gdyż jest przeważnie przez Rumunów zamieszkała. W owych czasach przy podziale całego terytorium Węgier na część sułtańską z Budapesztem, habsburską z Bratysławą i nie włączoną, ani do Porty Ottomańskiej ani do Austrii - siedmiogrodzką z siedzibą władz w Nagyszeben - ta ostatnia miała specjalne znaczenie. Była zależna w równym stopniu od sułtana i od cesarza, co pozwalało książętom siedmiogrodzkim utrzymać pewną swobodę ruchów. Przy czym ta podwójna zależność władców Siedmiogrodu, podobna tylko do lennej, pozwalała rozwinąć działalność, która mogłaby doprowadzić do wyzwolenia i zjednoczenia całych Węgier. Ten cel miał na oku Stefan Batory kiedy przystał na namowy arian polskich: Blandraty i Filipowskiego, by zgodził się kandydować na króla polskiego po wyjeździe Henryka Walezjusza. Zostawiwszy rządy bezpośrednie nad Siedmiogrodem bratankowi swemu Zygmuntowi, Batory przybył już na wiosnę 1576 roku do Krakowa, pojął za żonę, przyrzeczoną sobie jeszcze 15 grudnia poprzedniego roku, siostrę Zygmunta Augusta Annę i doprowadził do podwójnej koronacji swojej i Anny na królów Polski. Szlachta polska pod przywództwem Jana Zamoyskiego wykorzystała, mającego dobre stosunki z sułtanem, Batorego do utrwalenia pokoju z Turcją i szachowania w ten sposób znienawidzonych Habsburgów. Dalsze natomiast, i utrzymywane w najgłębszej tajemnicy, plany zakładały zgromadzenie kiedyś potężnych sił (najlepiej po podboju Rosji) i położenie kresu hegemonii Turcji na Bałkanach.

Dalekosiężne te plany zniweczyła nagła i niespodziewana śmierć Stefana Batorego w Grodnie, w grudniu 1586 roku. Polska i Siedmiogród straciły jednego z najwybitniejszych władców w swych dziejach, zaś idea usunięcia Turków z okupowanych lub zależnych ziem węgierskich musiała poczekać na zrealizowanie jeszcze 120 lat.

Związki z Litwą
Były to związki najdłużej trwające, odnosiły się do największych w dziejach terytoriów i przyniosły największe zmiany ustrojowe. Dają się też do nich odnieść, nawet w pewnej logicznej kolejności, określenia rodzajów unii: personalnej, dynastycznej, wreszcie realnej.

Uznaję teraz potrzebę odejścia od omawiania powszechnie znanych faktów i ich skutków ustrojowych. Głównie dlatego, że nie są one obce czytelnikom, a poza tym dlatego, że ich szczegółowa analiza musiałaby przerastać wąskie ramy niniejszego tekstu. Pozostawię sobie możliwość odniesienia się tylko, jakby specjalnego, do tych problemów, które nie są spopularyzowane lub są w nauce sporne. Nic przy tym dziwnego, że znająca historię część naszego społeczeństwa ma inne poglądy na unię i inaczej ją ocenia niż np. odpowiednia część obywateli Litwy. Wreszcie dla nas wszystkich tu mieszkających powinna mieć specjalne znaczenie okoliczność, że sporo problemów unii ma bezpośredni związek miejscowy z Lublinem lub leżącym w naszym województwie Horodłem. Zresztą powstanie tego województwa ma również związek z omawianą unią. I tak: obiór Jagiełły na króla polskiego nastąpił w Lublinie w roku 1386, na kilka miesięcy przed ślubem i koronacją w Krakowie. W Horodle - jak wiadomo - przyjęto ostatecznie zasady związku skomplikowanego dwuwładzą na Litwie w 1413 roku. W osiem lat później w Lublinie, biskup Zbigniew Oleśnicki - po storpedowaniu układów Władysława Jagiełły z husytami, realizował myśl pozyskania korony czeskiej dla Wielkiego Księcia Witolda. Leżący na środku tzw. drogi królewskiej, łączącej obie stolice Kraków i Wilno - Lublin stawał się coraz częstszym miejscem przebywania Jagiellonów i ich dzieci. Nic też dziwnego, że gród lubelski posłużył wreszcie do zawarcia unii realnej z roku 1569. Akt unii został w nim oblatowany.

Kwestią mniej zapewne znaną są przerwy w związku międzypaństwowym zaistniałe w ciągu pierwszych dwóch wieków jego trwania. Unia personalna polsko-litewska zanikła bowiem de facto po kolejnych śmierciach: Witolda w 1430 i Jagiełły w 1434, z powodu walk o spuściznę po nich na Litwie, których niesławnymi bohaterami stali się brat Jagiełły - Świdrygiełło i brat Witolda - Zygmunt Kiejstutowicz. Anarchia tym wywołana przeciągnęła się na całą dekadę lat trzydziestych XV-go wieku i sprawiła, że z powodu sporów o terytorium przygraniczne, panowanie małoletniego Warneńczyka na Litwie nie tylko było fikcyjne, ale nosiło również zarzewie konfliktów polsko-litewskich. Z tego też powodu, w roku 1440, 12-letni Kazimierz Jagiellończyk, wysłany na Litwę przez brata w charakterze namiestnika, został niespodziewanie ogłoszony Wielkim Księciem Litewskim, jako całkowicie suwerenny władca. Unia została więc wówczas zerwana również de iure i ten stan przeciągnął się aż do kolejnej elekcji dokonanej w Sieradzu i podlubelskich Bełżycach w roku 1446. Kazimierz koronował się w Krakowie w roku 1447 na króla polskiego i tym samym klasyczna unia personalna została wznowiona.

Po raz drugi doszło do całkowitego zaniku unii personalnej polsko-litewskiej w roku 1492, kiedy to po śmierci Kazimierza Jagiellończyka dwaj jego synowie Jan Olbracht i Aleksander objęli jednocześnie trony w Krakowie i Wilnie. Tym razem unia personalna, zastąpiona przez układ dynastyczny, nie istniała przez 10 lat tj. do roku 1501 - roku śmierci Jana Olbrachta i elekcji na tron polski Wielkiego Księcia Aleksandra. Od tego czasu, aż do radykalnego rozstrzygnięcia zapadłego w Lublinie w roku 1569, klasyczna unia personalna trwała nieprzerwanie. Postarała się o to konsekwentnymi zabiegami żona Zygmunta I-go, królowa Bona, doprowadzając do koronacji ich syna Zygmunta Augusta vivente rege, najpierw w Wilnie a później w Krakowie. Zygmunt Stary panował przez 42 lata, aż się właśnie zestarzał; jego syn już tylko 24.

Jest także mniej znanym zagadnieniem trwałość, skuteczność i epilog Unii Lubelskiej. Mimo funkcjonowania wielu odrębnych organów państwowych i odmiennego prawa, mimo kryzysu unii na Litwie w czasach najazdów moskiewskiego i szwedzkiego, w latach 1654 -1657, doprowadziła ona w sumie, na przestrzeni z górą dwóch wieków, do całkowitego ujednolicenia systemu politycznego Rzeczypospolitej. To dlatego brak o niej wzmianki w Ustawie Rządowej z 3 maja 1791 roku. Dlatego też konstytucja została po kilku tygodniach uzupełniona specjalną nowelą pod tytułem: "Zaręczenie wzajemne obojga narodów", gdzie wprowadzono miedzy innymi parytet dla szlachty przy sprawowaniu urzędów i utrzymano Statut Litewski. Ściślej rzecz ujmując można zauważyć nikły ślad unii jagiellońskiej w postaci wymienienia w art. II-gim Konstytucji 3 Maja dwóch ostatnich Jagiellonów wśród zasłużonych przywilejodawców. Chociaż panowali oni po przyjęciu ustawy "Nichil novi", a więc nie mogli wydawać w Koronie przywilejów - wydawali je jednak, do roku 1569, na Litwie i stąd znaleźli się w Konstytucji 3 Maja. Tu tylko nadmienię, że historycy polscy spodziewają się przywrócenia, na znów będącej z nami w unii Litwie, święta państwowego w dniu 3 maja, czyli w każdą kolejną rocznicę uchwalenia wspólnej dla nas, a pierwszej w Europie ustawy zasadniczej.

Związki ze Szwecją
W roku 1592 Rzeczpospolita Polsko-Litewska weszła w krótki okres związku w postaci klasycznej unii personalnej z Królestwem Szwecji. Doszło do tego w sytuacji, gdy panujący u nas od pięciu lat Zygmunt III Waza, po śmierci swego ojca króla szwedzkiego Jana III Wazy, odziedziczył po nim tron. Sam Zygmunt III został wybrany na wolnej elekcji roku 1586-go na króla polskiego, głównie z powodu swego bliskiego pokrewieństwa z ostatnim Jagiellonem. Był po prostu siostrzeńcem Zygmunta Augusta, zrodzonym z Katarzyny Jagiellonki, córki Zygmunta Starego. Szlachta Rzeczypospolitej dokonując wyboru Zygmunta miała również na myśli inne względy i korzyści, m.in. pozyskanie Estonii, zagarniętej przez Szwecję i rozwinięcie handlu morskiego pod osłoną silnej floty szwedzkiej. Unia ze Szwecją nadwątlona została już po 6-ciu latach trwania, gdy Zygmunt musiał wyprawić się zbrojnie do Szwecji, przeciw zagrażającej mu opozycji protestanckiej, pod przywództwem jego stryja Karola Sudermańskiego. Już w roku 1598 poniósł klęskę w bitwie pod Linköping, a sejm sztokholmski w rok później dokonał jego detronizacji. Rzeczpospolita odziedziczyła po tej unii 60-letni, przerywany tylko rozejmami, konflikt zbrojny ze Szwecją - trwający tak długo z powodu używania przez polskich Wazów tytułów królów Szwecji oraz z powodu uporczywych starań o pozyskanie Estonii i utrzymanie stanu posiadania w Inflantach. Omawiane, konfliktogenne, zbliżenie ze Szwecją splotło się w czasie z początkami długotrwałej tendencji ekspansywnej Szwedów do opanowania "dominium Maris Baltici" i szkodziło Polsce, gdyż unia ze Szwecją przejawiała się już później tylko na pergaminach z wykaligrafowaną tytulaturą królów szwedzkich. Kres tej fikcji położył dopiero pokój oliwski, zawarty w 1660 roku pod gwarancjami cesarza i Ludwika XIV.

Związki z Saksonią
W roku 1697 - kiedy problem się zaczyna, istnieją już dwa państwa w I-szej Rzeszy noszące nazwę "Saksonia elektoralna". Dla ścisłości wywodu musimy więc je rozróżnić. Od pięciu już lat bowiem, czyli od roku 1692, do grupy ośmioosobowej książąt elektorów należy książę Hanoweru czyli Dolnej Saksonii, nazywanej tak w przeciwieństwie do Górnej Saksonii, od początku elektoralnej, inaczej Drezdeńskiej. Pomostem między nimi położonym jest Saksonia Anhaldska. Do dziś w Federacji Niemieckiej te trzy landy, przy całkowicie już innych terytoriach i granicach, noszą miana krajów saskich i mają stolice w Dreźnie, Hanowerze i Magdeburgu.

Specyficzna moda na powiązania polityczne landów niemieckich z państwami ościennymi dopiero zaczyna się w drugiej połowie XVII wieku. Związki te przybierają charakter unii gdyż nie są powiązaniami opartymi na prawie lennym.

Tak więc jest wcześniej powiązany, ze swym wschodnio-pruskim nabytkiem, elektorat brandenburski, od roku 1657, a jeszcze wcześniej, byłe arcybiskupstwo Bremy, Wismar i Pomorze Przednie - ze Szwecją, Holsztyn - z Danią a habsburskie landy w Rzeszy - z Królestwem Węgierskim. Słynny "The Act of Settlement" wiąże, na razie ekspektatywą, elektorat hanowerski z Anglią, a później już, przez faktyczną unię, tenże elektorat, w roku 1714, z całą Wielką Brytanią. Wobec tych masowych powiązań, spowodowanych przede wszystkim uzyskaniem przez książąt Rzeszy całkowitej suwerenności po roku 1648, elekcja dokonana w Polsce w 1697 roku nie jest niczym nadzwyczajnym. Można powiedzieć, że dla Fryderyka Augusta Mocnego jest pozyskaniem możliwości wmieszania się w wir polityki europejskiej i próbą dorównania prestiżowi wrogich mu Hohenzollernów, władców sąsiedniej Brandenburgii. A czym jest ta elekcja dla Rzeczypospolitej i co przede wszystkim skłoniło szlachtę do dokonania takiego wyboru?

Gdy weźmie się pod uwagę istniejący stereotyp w poglądach na istotę unii z Wettinami i powszechne, idące przez pokolenia, przekonanie o saksońskim dnie polskiej historii, to nie rozumiemy zupełnie przesłanek wyboru. Nie możemy też zaprzeczyć, że w dziedzinie polskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej skutki tej unii były fatalne. Jednak jakieś racjonalne jądro musiało tkwić w decyzji podjętej przez wpływową magnaterię. Wydaje się, że przede wszystkim była nim obawa przed sojuszem francusko-tureckim, szkodliwym dla Polski, w wypadku wyboru na króla Francuza - księcia Conti, a jeszcze bardziej zaszachowanie groźnego już Berlina, przez ścisły związek polsko-saksoński. I wystarczyłoby to i mogło przynieść pożądane skutki, gdyby nie (dosłownie) wmanewrowanie Rzeczypospolitej w niechcianą wojnę północną, gdyby nie szkodliwe dla Polski podporządkowanie się carowi Piotrowi i co najistotniejsze- gdyby nie uczyniono z Rzeczypospolitej swoistej federacji państewek magnackich, dbających wyłącznie o własne interesy.

Unia personalna z Saksonią Drezdeńską trwała, z przerwą w latach 1704-1709, przez dwie trzecie wieku. Zakończyła się w roku 1763 śmiercią drugiego z koronowanych Wettinów - Augusta III-go. Za czasów jego panowania, z powodu stosowania "liberum veto" tylko jeden sejm doszedł do skutku, zaś w czasach wojny siedmioletniej (1756-1763), obce wojska chodziły po kraju jak po korytarzu. Królowie z Saksonii bardzo rzadko odwiedzali Warszawę. Wystarczyła im podróż (niezbędna dla podpisania aktów, gdyż taki był wymóg prawny) do położonej najbliżej Drezna Wschowy. Toteż w czasach saskich niewielkie to dotychczas miasteczko rozrosło się do znacznych rozmiarów i zaczęło konkurować z tzw. miastami "primae classis Reipublicae", dlatego nazywano je "saską stolicą". Osobna, rozwinięta wcześniej, własna służba dyplomatyczna Rzeczypospolitej zanikła niemal zupełnie, zastąpiona przez urzędników saksońskich. Znawcy epoki, dzisiejsi badacze polscy tych czasów, prof. prof. J. Gierowski i H. Olszewski dopatrują się pewnych znaczniejszych pozytywów w unii polsko-saksońskiej tego czasu. Zwracają oni uwagę na korzystną dla polskiej ekonomiki imigrację mieszkańców z saksońskich wsi i miast do Rzeczypospolitej i odwrotnie piszą o emigracji polskiej do Saksonii, przynoszącej jej korzyści np. w dziedzinie kultury. Ci z czytelników, którzy oglądali w muzeach Drezna liczne nagromadzone tam polonica mogli się o tym przekonać.

Formalna strona unii państwowej polsko-saskiej wygląda dość paradoksalnie. Paradoksy spowodowane są okolicznością, że Rzeczpospolita, formalnie suwerenna, była w czasach saskich zniewolona politycznie wpływami sąsiadów, zaś elektor górnosaksoński, będący prawnie lennikiem cesarza rzymsko-niemieckiego, był praktycznie zupełnie niezawisły. Natomiast to co pisał J. Gierowski o przewidywanej zamianie istniejącej unii personalnej w unię realną, nie było formalnie możliwe z powodu trwania jeszcze, aż do roku 1806, I-szej Rzeszy Niemieckiej. Wśród rządzonych absolutystycznie większości niemieckich landów, Saksonia wyróżniała się liberalizmem z elementami demokracji i to ją w pewnym sensie zbliżało do Rzeczypospolitej.

Unie w polskich konstytucjach
Wspomniałem mówiąc już o unii z Litwą, że nie uwzględniono jej w podstawowym tekście Konstytucji 3 Maja 1791 roku. W Ustawie Rządowej znalazło natomiast poczesne miejsce unormowanie tyczące się wznowienia unii z Saksonią Elektoralną. Sześć zdań zawartych w VII, najdłuższym, artykule Konstytucji przytoczę dosłownie: "Stanowiemy przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, elektor dzisiejszy Saski w Polszcze królować będzie. Dynastia przyszłych królów polskich zacznie się od Fryderyka Augusta, dzisiejszego elektora Saskiego, którego sukcesorom de lumbis z płci męskiej tron Polski przeznaczamy. Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma. Gdyby zaś dzisiejszy elektor saski nie miał potomstwa płci męskiej, tedy mąż przez elektora, za zgodą stanów zgromadzonych, córce jego dobrany, zaczynać ma liniją następstwa płci męskiej do tronu Polskiego. Dlaczego Marję Augustę Nepomucenę, córkę elektora, za infantkę polską deklarujemy, zachowując przy narodzie prawo, żadnej preskrypcyi podpadać nie mogące, wybrania do tronu drugiego domu, po wygaśnięciu pierwszego. Każdy król, wstępując na tron, wykona przysięgę Bogu i Narodowi na zachowanie Konstytucyi niniejszej, na pacta conventa, które ułożone będą z dzisiejszym elektorem Saskim, jako przeznaczonym do tronu, i które, tak jak dawne wiązać go będą".

Tekst powyższy, poza zapowiedzią wznowienia unii z Wettinami, odnosi się do jednej z najbardziej kapitalnych zmian ustrojowych, wprowadzonych przez naszą pierwszą konstytucję. Jest nią proklamowanie zasady dziedziczności tronu na miejsce dotychczasowej wolnej elekcji.

Obydwie kwestie pozostały na papierze, po obaleniu przez Konfederację Targowicką i Rosję dzieła Sejmu Wielkiego.

W szesnaście lat później czytamy w drugiej naszej konstytucji oktrojowanej, czyli podyktowanej, przez Napoleona, na zamku królewskim w Dreźnie, dnia 22 lipca 1807 roku, dokładnie w jej 5 artykule że: "Korona książęca warszawska jest dziedziczna w osobie króla saskiego, jego potomków, dziedziców i następców podług porządku następstwa ustanowionego w domu saskim".

Ten dom saski od kilku miesięcy zmienił nomenklaturę z książęco-elektoralnego na królewski i to również z łaski możnego francuskiego protektora. Sic transit gloria mundi. Księstwo zamieniło się miejscami z królestwem.

Przytoczone teksty wymagają komentarza. Pierwszy jest tylko zapowiedzią, drugi wprowadza faktyczną, a więc przy tym klasyczną, unię personalną między Królestwem Saksonii a Księstwem Warszawskim. Obydwa połączone unią państwa są formalnie suwerenne. W rzeczywistości podlegają ściśle Paryżowi i nazywane są półoficjalnie członami tzw. Wielkiego Cesarstwa "Le Grande Empire".

Jeśli można - jak próbowałem - wytłumaczyć decyzję szlachty w latach 1697 i 1733, to trudniej ją wyjaśnić w wypadku Konstytucji 3 Maja. Chyba tym tylko, że ustawodawcom z okresu sejmu czteroletniego dynastia saska kojarzyła się z ich indywidualnie szczęśliwym dzieciństwem. Może wystarczająco przekonującym argumentem było asekurowanie się związkami z Dreznem, przy niepewnym sojuszu z Prusami, albo po prostu unia polsko-saska miała jakieś prawdziwe walory, których my teraz nie postrzegamy.

A Napoleon? Po prostu nie przewidział, że i ósma w kolejności polska konstytucja będzie kiedyś identycznie datowana. Co do dynastii to znał zapewne treść Majowej Konstytucji i poza tym cenił sobie bardzo swego saskiego sojusznika, wiernego później aż do roku 1814, używającego oficjalnie tytułu króla. Fryderyk August nigdy nie używał bowiem tytułu księcia warszawskiego, również w konstytucji, chociaż był nim zgodnie z jej literą.

Również trzecia z dziesięciu naszych (dotychczas) konstytucji, oktrojowana 27 listopada 1815 roku, zawiera unormowania tyczące się unii. Jest to tym razem związek międzypaństwowy z Cesarstwem Rosyjskim, nie wynikający wyraźnie z bezpośredniego podboju lecz z postanowień drugiego słynnego Kongresu Wiedeńskiego. Rosja, która nie zajęła w rozbiorach rdzennie polskich terytoriów, otrzymała większość z nich właśnie na Kongresie, na którym przywrócono pogrzebane wcześniej, specjalnym układem, imię Polski i przewidziano, że królem jej zostanie cesarz Rosji. Kongres jednak nie gwarantował Polakom niczego w stosunku do Rosji. Królestwo Kongresowe mogło liczyć na łaskę tylko, stosunkowo liberalnie nastawionego cara i miało przyrzeczoną konstytucję. Aleksander 1-szy istotnie dał wolną rękę kilkunastu wybranym polskim politykom przy układaniu treści konstytucji, zastrzegając sobie tylko odgórną akceptację dokonanych ustaleń. Interesujące nas normy erygujące unię polsko-rosyjską przytaczam znów w pełnym brzmieniu: "Art.I. Królestwo Polskie jest na zawsze połączone z Cesarstwem Rosyjskim. Art.3. Korona Królestwa Polskiego jest dziedziczną w osobie naszej i naszych potomków, dziedziców i następców podług porządku następstwa, ustanowionego dla tronu cesarsko-rosyjskiego i Art.8. Stosunki polityki zewnętrznej naszego Cesarstwa będą wspólne naszemu Królestwu Polskiemu". Ceremonialnym dopełnieniem wprowadzonej unii miały być kolejne koronacje na królów polskich.

Z powierzchownie przeprowadzonej interpretacji wynika, że zaistniała wówczas unia personalna i w pewnym stopniu realna pomiędzy Rosją a Królestwem Kongresowym. Obydwa państwa miały wspólnego, dziedzicznego władcę i wspólną politykę zagraniczną. Faktyczna, oczywista nierówność partnerów tej unii, wynikała nie tylko z dysproporcji wielkościowej terytoriów i liczby ludności, ale również z tego, że Rosja była w odróżnieniu od Królestwa państwem rządzonym absolutystycznie, nie posiadała konstytucji i miała anachroniczne stosunki społeczne, ze szczególnie wielkim upośledzeniem stanu chłopskiego, obejmującego 70% ludności. Te przeciwieństwa dawały od początku o sobie znać w praktyce, a zwłaszcza w funkcjonowaniu unii. Doprowadziło to - jak wiadomo - do wybuchu powstania, a detronizacja Mikołaja I-go ogłoszona przez sejm Królestwa 25 stycznia 1831 roku zlikwidowała unię, otwierając okres kilkumiesięcznej niepodległości na niewielkim terytorium. Gdy po klęsce powstania Mikołaj I-szy zniósł konstytucję i uczynił z Królestwa prowincję Rosji, idea unii z Rosją odezwała się później tylko w słynnej deklaracji rosyjskiego rządu tymczasowego z roku 1917 o tzw. unii wojskowej, czego dalszym jeszcze echem były deklaracje Polskiego Komitetu Rewolucyjnego w roku 1920. Programy i projekty nie nadające się do zrealizowania a zaznaczone w planach Marszałka Józefa Piłsudskiego w latach 1919-1920 nie należą ściśle do przedstawionego tematu.

Wspomniany na wstępie układ polityczny tyczący się Ukrainy to oczywiście ugoda zawarta w obozie Zaporożców pod Hadziaczem między nimi a pełnomocnikami władz Rzeczypospolitej, w dniu 16 września 1658 roku. Układ miał na celu pokojowe zakończenie trwających już od dziesięciu lat rzezi, ale również całkowite przeobrażenie ustroju ówczesnej Rzeczypospolitej. Z tematem naszym ma on taki związek, że przewidywał powołanie trójstronnej federacji na miejsce dotychczasowego bilateralnego związku polsko-litewskiego. Innym argumentem jest fakt formalnego przyjęcia przez Izbę poselską treści ugody i zaprzysiężenie jej przez króla i senat, w roku 1659. Z polskiego punktu widzenia układ o nowej unii wszedł więc w życie. Nie został do końca zrealizowany dlatego, że jego zwolennik, nowy, po śmierci Bohdana Chmielnickiego, ataman czyli hetman Kozaczyzny, Jan Wyhowski nie otrzymał poparcia mas ludowych i musiał zrzec się buławy oraz władzy państwowej. Jego z kolei następca, Juraszko Chmielnicki, odnowił ugodę perejasławską z Rosją.

Odrzucona ugoda przewidywała utworzenie "Księstwa Ruskiego" złożonego na razie z trzech województw: kijowskiego, bracławskiego i czernichowskiego, pod władzą hetmana, zatwierdzonego przez króla spośród kandydatów przedstawionych przez ruskie stany prowincjonalne. Na wzór unii z Litwą Księstwo miało otrzymać zrównanie w prawach prawosławia z katolicyzmem (to również na wschodnich województwach uszczuplonej Korony), masową nobilitację kozackich oficerów i utrzymanie rejestru kozackiej armii w wysokości 30 tysięcy. Poza tym nowe Księstwo miało mieć komplet ministrów na wzór Korony i Litwy, Trybunał podobny do koronnego i litewskiego, akademię na wzór krakowskiej i wileńskiej. Posłowie z Księstwa Ruskiego mieli zasiadać we wspólnej Izbie poselskiej, zaś prawosławny metropolita kijowski i biskupi w Senacie. Szczegółowy tekst układu o unii oblatowany w Warszawie, wydrukowany jest w IV-tym tomie znanego zbioru konstytucji sejmowych pt. "Volumina Legum".

Przemyślanym i politycznie słusznym nawiązaniem do idei ugody hadziackiej była treść proklamacji powstańczej Komitetu Centralnego u progu powstania styczniowego w roku 1863. Chodziło nie tylko o proklamowanie powstania na całym obszarze przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, również (nominalnie) w zaborach austriackim i pruskim. Chodziło o podkreślenie równorzędności Polski, Litwy i Rusi, a dobitnym tego wyrazem było używanie do końca powstania przez jego władze cywilne i wojskowe trójdzielnej pieczęci z heraldycznymi wyobrażeniami Białego Orła, Pogoni i Michała Archanioła.

Źródła

  1. Akty unii Polski z Litwą 1385-1791 (wyd. S. Kutrzeba i W. Semkowicz), Kraków 1932.
  2. Codex diplomaticus Regni Poloniae et Magni Ducatus Lithuaniae (zbiór niekompletny) 1794 r., M. Dogiel, b.m.w.
  3. Volumina Legum, t.II i t.IV Petersburg 1859; t.IX Kraków 1889.
  4. Historia ustroju państwa w źródłach. Wyboru dokonali : M. Dyjakowska, M. Lipska, Ł. Ćwikła. Lublin 2001.
Literatura
  1. Bardach J. Historia państwa i prawa Polski do połowy XV wieku, (wyd. I), Warszawa 1957.
  2. Baszkiewicz J. Powstanie zjednoczonego państwa polskiego na przełomie XIII i XIV wieku. Warszawa 1954.
  3. Dąbrowski J. Polityka andegaweńska Kazimierza Wielkiego. Kw. Hist. XXXVI, 1922.
  4. Gierowski J. A. Między saskim absolutyzmem a złotą wolnością. Wrocław 1953.
  5. Górka O. Zagadnienie czarnomorskie w polityce polskiego średniowiecza. Przeg. Hist. XXX, 1932.
  6. Historia Polski do roku 1466. (praca zbiorowa pod red. J. Bardacha), wyd. II, Warszawa 1954.
  7. Kaczmarczyk Z. Kazimierz Wielki (1333 1370). Warszawa 1948.
  8. Kaczmarczyk Z., Leśnodorski B. Historia państwa i prawa Polski. T. II - od połowy XV wieku do roku 1795.
  9. Kallas M. Konstytucja Księstwa Warszawskiego... Toruń 1970.
  10. Kętrzyński S. Zapis Kazimierza Wielkiego dla Kazimierza Bogusławowicza. Przeg. Hist. XIV, 1912.
  11. Leśnodorski B. Dzieło Sejmu Czteroletniego. Wrocław 1951.
  12. Olszewski H. Doktryny prawno-ustrojowe czasów saskich. Warszawa 1961.
  13. Pobóg-Malinowski W. Najnowsza historia polityczna Polski. T. III - okres 1939-1945. Londyn 1960.
  14. Sobociński W. Historia ustroju i prawa Księstwa Warszawskiego. Toruń 1964.
  15. Stadnicki K. O tronie elekcyjnym domu Jagiellonów w Polsce. Lwów 1880.
  16. Stankiewicz W. Królestwo Polskie 1815-1863. /w: / Historia państwa i prawa Polski T. III (od rozbiorów do uwłaszczenia) - podrozdziały l do 14. Warszawa 1981.
  17. Włodarski B. Polska i Czechy w II połowie XIII i początkach XIV wieku 1250-1306. Lwów 1931.

Jerzy Reder

Dr hab. Jerzy Reder, prof. KUL jest kierownikiem Katedry Historii Ustroju Polski na Tle Powszechnym Wydziału Zamiejscowego Nauk Prawnych i Ekonomicznych KUL w Tomaszowie Lubelskim oraz członkiem Komisji Prawniczej Oddziału PAN w Lublinie.
Referat został wygłoszony 30.09.2004 r. na posiedzeniu Komisji w siedzibie lubelskiego Oddziału PAN.


 

powrót do góry

powrót do wydawnictwa

 
Kronika Oddziału według dat  
 
 Siedziba oddziału : Polska Akademia Nauk, Oddział w Lublinie
 Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2, e-mail: pan-ol@hektor.umcs.lublin.pl
webdesign emzab.pl